wtorek, 8 lipca 2014

Świat za tysiąc lat

Dawno tu nic nie pisałam. Zajrzałam dzisiaj, a tu niespodzianka! Prawie 250 wyświetleń! :D
No to muszę częściej zaglądać na tego bloga ;)
Dzisiaj nie przygotowałam nic specjalnego. Przejrzałam moje zeszyty szkolne i poza charakterystykami, streszczeniami i opisami nic ciekawego nie było :/  Jedyne co znalazłam to wypracowanie pod tytułem "Świat za tysiąc lat". Może być? ;)
Nie jest jakieś super-hiper, ale nic innego nie mam :/



          Łatwo jest wyobrazić sobie świat za pięćdziesiąt-sto lat. Jednak jak świat będzie wyglądał z tysiąc lat?
          Być może ludzie będą mieć specjalne maszyny do wykonywania wszystkich swoich obowiązków. Człowiek, siłą swoich myśli sterowałby robotem, a on wykonywałby za niego męczące obowiązki.
Dla ludzi pozostałyby tylko przyjemne, takie jak zabawa i spotkania z przyjaciółmi.
Dzięki takim maszynom życie byłoby bezpieczniejsze, ponieważ w razie wypadku uszkodzeniu uległyby tylko maszyny.
          Transport- zarówno ludzi jak i maszyn, odbywałby się poduszkowcami zasilanymi bezpiecznym i nie zatruwającym środowiska paliwem.
          Komunikacja między ludźmi odbywałaby się za pomocą najnowszych technologii- holograficznych wyświetlaczy.
          Ludzie czerpaliby energię oraz produkowali rzeczy za pomocą urządzeń, które nie zanieczyszczałyby środowiska. Wszystkie odpady byłyby przerabiane.
          Roboty dbałyby, aby teren, w którym żyją ludzie był uporządkowany.
          Dzięki najnowszym wynalazkom zabawa na placach zabaw byłaby niesamowitą przygodą. Można by skakać bardzo wysoko na wielkich trampolinach i szybować w powietrzu.
          Miło pomyśleć, że przyszłość byłaby bezpieczna i uporządkowana, a świat wokół czysty, zadbany i przyjazny.

sobota, 7 września 2013

Na rozdrożu

Dawno nic nie pisałam, a wczoraj miałam wenę... A raczej pracę domową... Czyli pisząc prace domowa miałam wenę. :D
W każdym razie trochę pozmieniałam, a ulepszone wstawiłam tu :)

Moje kolejne opowiadanie. Mam nadzieję, że się spodoba :)

          Stoję na rozdrożu. Nie wiem, którą wybrać drogę- nową i nieznaną, czy pewną i dobrze oznaczoną. Na tej nowej mogę spotkać niespodziewane przeszkody i trudności. Na drodze pewnej nic takiego się nie wydarzy. Jednak, kto wie, może, gdy wybiorę drogę nieznaną będzie mi się żyć lepiej?
Na drodze dobrze oznaczonej, nie będzie niespodzianek. Będzie przewidywalnie. 
          Wybrałam drogę nową i nieznaną. Lubię niespodzianki. 
Idę przed siebie i nie wiem co mnie czeka. Już kilka razy skręciłam w ślepą uliczkę, ale dzięki temu uczę się na błędach. Przybywa mi wiedzy i doświadczenia.
Nie każda podjęta przeze mnie decyzja jest trafna, ale jest moja własna.
Zaczęłam w siebie wierzyć, ponieważ już kilka razy mój wybór przyniósł bardzo dobre rezultaty.
Nie wiem ile razy jeszcze się pomylę.
          To moje życie i chcę je przeżyć po swojemu. Zresztą chyba nie mam wyboru. Dostałam tylko wskazówki i wartości, których powinnam się trzymać.
Instrukcji obsługi brak.
Muszę ją napisać sama.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Legenda o powstaniu Nowego Stawu

A teraz legenda o pewnej wsi. :)

         Ponad pięćset lat temu niedaleko Lublina był stary staw, w którym mieszkał wodnik Będzimir. Mieszkał tam już od bardzo dawna. Przez te lata staw zarósł, zdziczał i zmętniał, a wodnikowi było coraz bardziej niewygodnie.
          W lesie niedaleko Lubartowa mieszkał olbrzym Bożym. Pomimo swych dużych rozmiarów był łagodny i służył wszystkim pomocą.
          Pewnego dnia Będzimir wybrał się w odwiedziny do Bożyma. Szedł i szedł trudząc się niezmiernie, ponieważ leśne ścieżki nie są wygodną drogą dla wodników. Tu kilka godzin przesiedział w kałuży, tam noc spędził w bagnie, aż doszedł. Bożym bardzo się ucieszył z wizyty Będzimira.
Wodnik opowiedział olbrzymowi o swoich zmartwieniach. Bożym myślał bardzo długo, ale nie miał żadnych pomysłów. Po kilku godzinach Będzimir wpadł na doskonały pomysł...
          Droga powrotna była dla wodnika znacznie łatwiejsza, ponieważ Bożym niósł go na ramionach. Podróż trwała tylko chwilę.
          Olbrzym poszedł wzdłuż rzeczki Ciemięgi. W końcu doszedł do miejsca, w którym rozciągała się ogromna polana. Bożym mocno tupnął, a tam gdzie uderzyła jego noga powstało zagłębienie, które napełniło się wodą. Tak powstał nowy staw- dom dla wodnika Będzimira.
          Wokół niego ludzie zbudowali wioskę, którą nazwali po prostu Nowym Stawem.
          Olbrzym Bożym wracając do domu potknął się i upadł. Tam gdzie uderzyło jego kolano i dłoń powstały dwa nowe stawy, które ludzie nazwali Wzorami.
          A wodnik Będzimir? Do dziś mieszka w nowym stawie, a ktoś spostrzegawczy może zauważyć wynurzającą się głowę wśród trzcin.

niedziela, 30 czerwca 2013

O powstaniu tęczy

Moje pierwsze opowiadanko :)      
Miłego czytania :)

 Na samym początku świata, gdy góry dotykały nieba, wśród chmur mieszkały małe elfy.
Elfy były leciutkie jak pyłek i prawie przezroczyste.Te małe istotki budowały pałace z mgły, promieni słonecznych, blasku Księżyca i powiewów wiatru.Cała kraina była jak one- delikatna jak marzenie.
       Pewnego dnia królowa elfów Iv wychyliła się z okna swojego pałacu w chwili, gdy wiatr przesunął chmury i odsłonił widok na ziemię. Iv oniemiała z zachwytu. Zobaczyła zielone łąki, błękitne rzeki, żółte zboża i kolorowe kwiatki. Trwało to tylko chwilę. Iv nagle posmutniała. Jej królestwo było piękne- białe, srebrne i złote, ale to co zobaczyła na ziemi zachwyciło ją swoim bogactwem. Królowa przez wiele dni chodziła smutna, rozmyślając nad tym co zobaczyła.
       Dwóch braci bliźniaków, Bill i Till postanowili uszczęśliwić swoją królową. Przez wiele miesięcy splatali linę z promieni słonecznych.
       Przywiązali ją do bramy swojego pałacu i zeszli na ziemię. Znaleźli się na łące, z której zebrali zieleń traw, czerwień maków, fiolet fiołków, granat chabrów i trochę błękitu z niezapominajek. Zebrali też pomarańczowy kolor z motylich skrzydeł. Z tym bagażem wrócili do królestwa wśród chmur.
Swoją zdobycz podarowali królowej Iv, a ona ozdobiła kolorami całe swoje królestwo.
       Niestety, gdy pada deszcz wszystkie kolory spływają z powrotem na ziemię. Gdy jest pochmurny dzień jest to prawie niewidoczne. Kolory na ziemi stają się mocniejsze i wyraźniejsze. Jednak, gdy w czasie deszczu śieci słońce czasami można zobaczyć tęczę- strumień kolorów wracający na ziemię.
       Elfy wciąż wracają na ziemię po kolory dla swojej królowej.